PJD od kuchni, przez dziurkę od klucza, z przymrużeniem oka
Kategorie: Wszystkie | dzieje się | edukacja
RSS
czwartek, 02 września 2010
kociaki huciaki

Ziomale z Huty, czyli dzieciaki Gammy, którą wysterylizowaliśmy w ramach Operacji Zabieg, czekają pod naszą opieką na swoje domy.

Zoe, Lila, Szafir i Imbir zostały znalezione w złym stanie - chore, zabiedzone. Gdyby nie natychmiastowe działania  wolontariuszek nie przeżyłyby kolejnych dni.

Opisy i indywidualne zdjęcia tych malutkich kocich osobowości są już na naszej stronie - serdecznie zapraszamy do odwiedzin!

środa, 01 września 2010
PJD w natarciu!

Naszym celem jest wykastrowanie jak największej ilości kotów - przede wszystkich wolnożyjących, ale także kotów bezdomnych lub nie mających szans na zabieg, ze względu na trudną sytuację materialną ich opiekunów.

W ramach Operacji Zabieg wygraliśmy już 11 potyczek :)

Naszymi "zabiegowymi" koteczkami są aktualnie:

- Beta - kotka osoby niezamożnej):

- Gamma (kotka wolnożyjąca):

Obydwie już wysterylizowane, są w trakcie rekonwalescencji po zabiegu, otoczone troskliwą opieką wolontariuszek.

Na domy pilnie czekają dzieci Bety (przebywają pod opieką osoby, która przekazała nam koteczkę na czas zabiegu):

Osoby zainteresowane adopcją, chcące uratować kocie życie, prosimy o kontakt: info@podjednymdachem.org

wtorek, 31 sierpnia 2010
Fotorelacja z Poesia Picnic

Nasze stoisko:




Zdjęcia PaJDotków:



I legendarne już w naszym gronie muffinki, przygotowane przez Agatę (kto nie próbował muffunek Agaty, ten nie wie, co traci :)


Cały album jest dostępny na stronie Fundacji na Facebooku! Serdecznie zapraszamy! :)

poniedziałek, 30 sierpnia 2010
Zbieramy!

Kochani,

Realizujemy naszą pierwszą fundacyjną zbiórkę publiczną!

Zgodę na nią dostaliśmy od Prezydenta Miasta Krakowa. Numer zbiórki to PB-5022-29/10.

Ofiary zbieramy do zaplombowanych puszek kwestarskich oraz skarbon stacjonarnych na terenie Gminy Miejskiej Kraków.

Zebrane środki finansowe zostaną przeznaczone w całości na sterylizacje kotów i opiekę nad nimi w okresie zabiegowym.

Dziękujemy Wam za udział w fundacyjnej kweście na Poesia Picnic! :))

Pozostałe nasze "puszki" będą już za kilka dni rozmieszone w przyjaznych kotom miejscach. Jakich? Napiszemy o tym na pewno!

Sterylizacja jest najskuteczniejszą metodą zapobiegania bezdomności zwierząt. Dla tego każda złotówka przeznaczona na ten cel jest bardzo, bardzo cenna!

Na zdjęciu powyżej bezdomny kocurek Patyk, który dzięki takim zbiórkom został wykastrowany, a potem znalazł swój Dom.

niedziela, 29 sierpnia 2010
Lekarza! - krzyknął wróbelek i pomachał skrzydełkiem w ich kierunku. Ech, pomarzyć ;)

Choć zwierzęta nie mówią ludzkim głosem, mówią swoim własnym. Ich język ciała może powiedzieć nam bardzo wiele.

Jak rozpoznać, że ptak potrzebuje naszej pomocy?

Powinniśmy zwrócić uwagę na nietypowe zachowanie, np. ptak jest apatyczny, nie ucieka lub ucieka z trudem, kiedy przechodzimy blisko niego, siedzi w nietypowym miejscu, bez ruchu (np. na środku jezdni, jak gołąb, którego znalazłam w zeszłym roku), ma widoczne obrażenia (krwawi, ma trudności z poruszaniem się).

Chory ptak może siedzieć nastroszony, może mieć zmrużone oczy, jakby z trudem kontrolował otoczenie. Może mieć biegunkę (brudne okolice ogona, nogi), ubytki w upierzeniu.

Zdrowy ptak to ptak o bystrym spojrzeniu, reagujący na to, co się wokół niego dzieje, o błyszczących, gładko przylegających do ciała piórach. Zdrowy ptak czyści pióra, aktywnie poszukuje jedzenia i ucieka przed niebezpieczeństwami. Oczywiście czasem trudno ocenić sytuację, bo ptaki dość długo starają się „ukrywać” swoje choroby (by przeżyć, muszą zachowywać choć pozory dobrej formy, inaczej szybko padają łupem czujnych drapieżników).

Czy należy reagować, kiedy widzimy chorego ptaka? W końcu wolne ptaki to część ekosystemu miejskiego, podlegająca naturalnym regulacjom… zastanawiałam się nad tym wiele razy. Tak naprawdę bardziej szkodzimy populacjom ptaków dokarmiając je w sposób bezmyślny (a więc na przykład latem) i w ten sposób robiąc z ptaków kaleki, niż pomagając tym, które wpadną nam pod nogi. Czy ich życie jest mniej warte, niż życie psa, kota? Na to pytanie każdy powinien odpowiedzieć sobie sam.

Pomocy dla chorego ptaka szukamy w lecznicy dla zwierząt lub w ptasim pogotowiu – warto zorientować się, w której lecznicy pracują lekarze doświadczeni w opiece nad ptakami. Czasem wystarczy podać antybiotyk, zapewnić ptaszkowi kilka dni spokoju i ciepła, by wydobrzał.Zdrowym ptakom zwracamy wolność – wypuszczając je w tym samym miejscu, w którym je znaleźliśmy. To wspaniały widok, kiedy uratowany przez nas ptak wzbija się w powietrze!

Kiedy zamiast pomóc zaszkodzimy?

Absolutnie nie powinniśmy zbierać z trawników, krzaków, podwórek młodych ptaków, które uczą się latać. Czasem wydaje nam się, że „ptaszek wypadł z gniazda”, bo jeszcze nie potrafi latać, a jego rodziców nie ma w pobliżu. To najzupełniej normalne zachowanie sporej części gatunków: młode opuszczają gniazdo jeszcze nie do końca upierzone, uczą się latać w ciągu kilku dni, doglądane przez niewidocznych na pierwszy rzut oka ptasich rodziców. Oczywiście nie wszystkie sobie poradzą – takie jest prawo natury. Jednak zabieranie takich podlotków to dla nich wielka krzywda: większość z nich pod opieką człowieka nie przeżyje (odchowanie piskląt jest naprawdę trudne!), być może także te, które miały taką szansę, gdybyśmy nie wtrącili się w ich życie. Jeśli podlotek siedzi w jakimś niebezpiecznym miejscu (ulica) należy ostrożnie przenieść go na najbliższe drzewo, gęsty krzak. Nie zabierajmy ich do domu!

sobota, 28 sierpnia 2010
ptasie sprawy

Mam taką umiejętność zauważania chorych, potrzebujących pomocy zwierząt. Czasem aż boję się wychodzić z domu, a czasem… nawet wyglądać przez okno.

Ostatnio ranny gołąb usiadł na naszym parapecie (niestety nie udało się go uratować, mimo, że go złapałam: miał przebity worek powietrzny), a później…

Kiedy wyglądałam przez kuchenne okno moja uwagę zwrócił gołąb siedzący przy garażach. Niby nic – wyglądał dobrze, siedział sobie po prostu spokojnie. Dziwne było to, że siedział i siedział, zamiast wykorzystać piękną pogodę i szukać jedzenia (był środek dnia), a miejsc do ewentualnego odpoczynku miał sporo wokół siebie, dużo atrakcyjniejszych, niż siedzenie na parkingu. Po chwili udało mi się zaobserwować, że gołąb nie reaguje na przechodzących obok niego ludzi. Samych ludzi także to zaniepokoiło – chcieli właśnie wsiąść do samochodu, a gołąb nie ruszył się nawet o krok. Nie zareagował na próby przepłoszenia. Postanowiłam poczekać na rozwój wypadków i chwilę poobserwować zachowanie ludzi, w nadziei, że tym razem ktoś inny niż ja zawiezie gołębia do lecznicy. Mężczyzna wziął jakąś tackę po jajkach (znalezioną w pobliskim śmietniku ;) ) i próbował gołębia przenieść na trawnik, jedną ręką podstawiając mu tackę, a drugą popychając go za ogon… Gołąb na te próby zareagował paniczną ucieczką pod samochód. Mężczyzna nie zrezygnował jednak, wyciągnął go (za ogon!) spod samochodu i w końcu na tej nieszczęsnej tacce odłożył na trawę. Wyraźnie bardzo się go bał. Po chwili cała rodzina odjechała z parkingu.

Widząc, że nie zdecydowali się go zabrać ze sobą, ubrałam się i poszłam zobaczyć co gołębiowi dolega.

Niestety gołąb był w stanie agonalnym. To był młody gołąb, pewnie nie poradził sobie w pierwszych dniach po wylocie z gniazda.

Tak sobie pomyślałam, że z jednej strony czasem znajdują się ludzie, którzy takim chorym zwierzętom chcą w jakiś sposób pomóc (jak ten człowiek wsiadający do samochodu). Z drugiej strony, kompletnie nie wiedzą jak się za to zabrać.

Przede wszystkim: nie trzeba się bać potrzebujących pomocy ptaków! One naprawdę nie są w stanie zrobić nam krzywdy, z dziobnięcia dziobem (w przypadku gołębi rzadkie!) nie są zwykle nawet bolesne.

To, co jest groźne, to pasożyty, które mogą bytować na ptasim ludku, dlatego bardzo ważne jest, by po kontakcie z chorym ptakiem zawsze,  możliwie najszybciej, dokładnie umyć ręce i nie dotykać brudnymi rękami twarzy.

A jak przetransportować chorego ptaka do lecznicy?

Należy podejść do niego spokojnie, i złapać od góry obiema dłońmi (objąć go dłońmi), tak by uniemożliwić mu rozłożenie skrzydeł, ale jednoczenie należy zachować ostrożność, by nie zrobić mu krzywdy. Tak złapanego ptaka można przenieść w dłoniach, a by przetransportować go gdzieś dalej należy wsadzić go do pudełka (z niewielkimi dziurkami, by miał dostęp do powietrza i odrobiny światła), można też wykorzystać transporterek do przewozu kotów lub wiklinowy koszyk (jeśli mamy).

A jak rozpoznać, że ptak potrzebuje naszej pomocy? O tym napiszę w kolejnym wpisie.

 

piątek, 20 sierpnia 2010
Poesia Picnic w Krakowie

W sobotę 21 sierpnia w Krakowie w Parku Jordana odbywa się w ramach Letnich Pikników Poetyckich Poesia Picnic -  wolontariuszka Fundacji została zaproszona do czytania wierszy w bloku "Uczucia skrzydlate, uczucia kosmate".

 

Nasza Fundacja będzie miała rozstawiony stolik, który będzie można odwiedzić w przerwach w słuchaniu poezji - obejrzeć zdjęcia naszych podopiecznych, a także wesprzeć finansowo akcję Operacja Zabieg, albo po prostu porozmawiać o kotach i opiece nad nimi. Dostaliśmy ostatnio zgodę na zbiórkę publiczną na sterylizacje kotów wolno żyjących.

 

Zachęcamy - zapraszamy!

 

 

niedziela, 15 sierpnia 2010
Przeprowadzka Snake'a

Niedawno swoją wielką szansę dostał Snake, który zamieszkał w swoim własnym domu tymczasowym. Jest teraz jedynakiem, nie musi znosić kocich docinków Toffisia, w którego towarzystwie mieszkał wcześniej.

 

Niestety nie minęły jego problemy ze zdrowiem, ale pod troskliwą opieką dochodzi do siebie. A przede wszystkim rozkoszuje miłym, ludzkim towarzystwem, głaskaniem, zabawami, gonitwami po schodach (wydaje się, że jest szansa na jego powrót do normalnej wagi :)).

 

No i szybko odkrył, że uwielbia spanie na łóżku, a fotele są idealnym miejscem na popołudniowe drzemki.

 

Może sobie wyśni niedługo swój własny dom? Na zachętę świeżutkie zdjęcie jeszcze z dzisiaj. Widział kto równie rozkosznego Tygrysa?

 

 

poniedziałek, 26 lipca 2010
Mam ochotę komuś dokopać.

Jechałem dziś do pracy. Tuż przed wiaduktem, pod którym przejeżdżam codziennie zobaczyłem na jezdni zbitego kota, pręguska. Wydał mi się jakiś mały, pomyślałem najpierw, że już biedaka zmasakrowały inne auta. Jednak nie, kilka metrów dalej leżał tej samej wielkości czarny maluszek. Pewnie rodzeństwo. Pewnie wiosenne. Pewnie biegły za mamą, albo bawiły się nocą na jezdni. Pewnie zabił je ten sam samochód sądząc po odległości między nimi i układzie ciał. Pewnie niedawno.


Nie zdążyłem od razu zjechać na pobocze, więc zrobiłem rundę wokół dzielnicy i wróciłem na miejsce, żeby porozglądać się w pobliżu miejsca śmierci maluchów, czy po którejś ze stron drogi nie ukrył się inny malec, który przeżył nocne wyprawy. Nie znalazłem żadnego, choć nie mam wątpliwości, że w pobliskich blokach i w leżącym na przeciwko parku roi się od kotów. Nie mogę pozbyć się z głowy widoku z tej jezdni.

Co roku widzę na drogach mnóstwo zbitych zwierząt. A jednak za każdym razem ten widok powoduje, że kipi we mnie wściekłość i złość. Mam ochotę komuś dokopać. Chociażby temu kierowcy, bo jak znam to miejsce, jechał lekko licząc dwa razy za szybko, zwłaszcza po ostatnim remoncie. Chociażby decydentom, którzy nie wymuszają przy każdej szerszej jezdni budowania przejść dla zwierząt. Jak zwierzęta mają wędrować przez betonowe pustynie miast? Mam ochotę dokopać porządnie decydentom, którzy programy sterylizacji zwierząt uważają za "fanaberię świrów od kotów i innej gadziny". Z drugiej strony, mam ochotę schować się w domu i nie wychodzić, żeby nie musieć oglądać tego wszystkiego.

Jednak przede wszystkim, mam ochotę wykastrować wszystkie koty na świecie, żeby nie rodziły się już tylko po to, by cierpieć i umierać. Choć wiem, że nie zbawię tym kociego świata, niestety...

czwartek, 15 lipca 2010
Słoiczki dla Loi

Loa, pomarańczowooka podopieczna naszej Fundacji, ma ostatnio problemy ze zdrowiem. Mimo wykonania wielu badań (USG, morfologia, profil nerkowy, wątrobowy) nie wiemy ciągle, co powoduje jej dolegliwości. Potrzebujemy funduszy, żeby móc jej pomóc. W tym celu m.in. rozpoczął się bazarek na jej rzecz na forum.miau.pl.

 

Każdy, kto chciałby pomóc kici, może się zarejestrować na forum i wziąć udział w licytacji uroczych słoiczków. Loa bardzo prosi o pomoc...

 

Słoiczki dla Loi (KLIK)

 

A takie właśnie cuda czekają na chętnych do pomocy dla kotów:

 

 
1 , 2